Dlatego postać Maryi jest szczególnie bliska Bractwu Łaski Bożej. W niej widzimy człowieka, który nie chlubi się własną zasługą, lecz przyjmuje wszystko jako dar. Jej odpowiedź dana aniołowi — „niech mi się stanie według słowa twego” — jest jednym z najczystszych obrazów wiary: ufności, która nie opiera się na ludzkiej sile, ale na Bożej obietnicy.
Ewangelicka pobożność maryjna nie polega na mnożeniu pośredników między Bogiem a człowiekiem. Jeden jest Pośrednik — Jezus Chrystus. Maryja jest jednak świadkiem tego, jak działa łaska: Bóg wybiera to, co pokorne, ukryte i pozornie małe, aby przez nie objawić swoją wielkość.
W Magnificat Maryja wyznaje Boga, który „wejrzał na uniżenie służebnicy swojej”, który „wywyższa pokornych” i „głodnych nasyca dobrami”. To pieśń głęboko ewangeliczna: nie o ludzkiej chwale, ale o Bożym miłosierdziu. Maryja uczy Kościół, że prawdziwa wiara nie zaczyna się od triumfu, lecz od słuchania Słowa.
Szczególne miejsce w naszej pamięci zajmuje obraz „Maria hilf” — „Maryjo, pomóż” — przypisywany Lucasowi Cranachowi Starszemu. Oryginał znajduje się w katedrze św. Jakuba w Innsbrucku, a motyw stał się jednym z najbardziej rozpowszechnionych przedstawień maryjnych w Tyrolu, południowych Niemczech i całym regionie alpejskim.
Jest w tym obrazie coś niezwykle prostego. Maryja nie jest ukazana przede wszystkim jako postać oddalona, niedostępna, wyniesiona ponad codzienność. Cranach przedstawia ją jako młodą matkę trzymającą Dziecię — bliską, cichą, ludzką. W opisie obrazu zwraca się uwagę na brak wielu tradycyjnych znaków sakralizacji, takich jak aureola czy półksiężyc; Maryja zostaje pokazana w sposób bardziej bezpośredni i ludzki.
To właśnie dlatego obraz ten mógł przemawiać do ludzi różnych tradycji. Cranach, artysta związany z Wittenbergą i Reformacją, był bliskim współpracownikiem i przyjacielem Marcina Lutra, a jego twórczość odegrała ważną rolę w kształtowaniu ewangelickiej wyobraźni religijnej. A jednak „Maria hilf” stała się także jednym z najbardziej znanych przedstawień maryjnych w świecie katolickim. Ten paradoks jest dla nas znakiem, że piękno Ewangelii potrafi przekraczać granice wyznań.
W XIX wieku kopie obrazów religijnych odgrywały szczególną rolę. Trafiały do kościołów, kaplic, domów, warsztatów i miejsc modlitwy. Nie były tylko dekoracją. Były znakiem pamięci, pocieszenia i duchowej obecności. Motyw Cranachowskiej „Mariahilf” był wielokrotnie powielany w różnych formach — jako obrazy ołtarzowe, przedstawienia fasadowe, obrazy wotywne oraz prywatne obrazy dewocyjne.
Dla Bractwa Łaski Bożej taka XIX-wieczna kopia może być czymś więcej niż zabytkiem. Jest świadectwem tego, jak wiara przechodziła przez pokolenia: nie tylko w księgach i kazaniach, ale także w spojrzeniu na obraz, w modlitwie rodziny, w ciszy domu, w chwilach lęku i nadziei. „Maria hilf” nie musi być rozumiana jako wezwanie zastępujące Chrystusa. Może być odczytana jako wołanie człowieka, który — patrząc na Matkę trzymającą Zbawiciela — prosi, aby jego oczy znów zostały zwrócone ku Jezusowi.
Maryja jest dla nas ważna nie dlatego, że sama z siebie rozdaje zbawienie. Jest ważna, ponieważ całym swoim życiem wskazuje na Tego, który zbawia. Jej macierzyństwo jest służbą tajemnicy Wcielenia: Słowo stało się ciałem. Bóg nie pozostał daleki, ale przyszedł do człowieka w kruchości dziecka.
W tym sensie Maryja jest ikoną łaski. Nie zdobywa Boga wysiłkiem. Nie wymusza na Nim miłosierdzia. Przyjmuje Słowo. Niesie Chrystusa. Zachowuje i rozważa w sercu to, czego nie rozumie od razu. Stoi pod krzyżem, gdy wiara zostaje wystawiona na próbę. Jest obecna tam, gdzie Boża obietnica przechodzi przez cierpienie.
Patrząc na Maryję z obrazu „Maria hilf”, nie zatrzymujemy się na samym obrazie. Patrzymy dalej — na Dziecię, które trzyma w ramionach. To On jest Panem Kościoła. To On jest Łaską Bożą daną światu. To On jest pomocą grzeszników, pociechą strapionych i nadzieją umierających.
Dlatego Bractwo Łaski Bożej może z wdzięcznością pielęgnować pamięć o Maryi — Matce Jezusa, służebnicy Pańskiej, świadku wiary. W jej cichym „tak” rozpoznajemy drogę ucznia: słuchać Słowa, ufać obietnicy i nieść Chrystusa światu.